20.10.2009IDĄ ZMIANY NA LEPSZE!
NIE LUBIMY ZMIAN, BOIMY SIĘ ZMIAN, UNIKAMY ZMIAN. Obiecujemy sobie na Nowy Rok, że niejedno zmienimy na lepsze i zwykle nic z tego nie wychodzi. Tak samo w życiu prywatnym, jak w biznesie: zmiana najpierw kosztuje, najpierw boli, a potem dopiero przynosi korzyści. Dlatego zwykle staramy się odwlekać zmianę, dopóki jej konieczność nie staje się paląca! Tylko, że wtedy jest często za późno – zamówienia spadły, najlepsi ludzie uciekli do konkurencji i nie ma już na nic czasu.
Na szczęście, czasem zdarza się kryzys!
Nie każdy jednak umie z jego dobrodziejstw korzystać.
Przeciwnie, dla niektórych firm okres kurczącego się rynku i malejącego popytu jest znakomitym pretekstem, żeby zarzucić wcześniej wdrażane dobre praktyki i powrócić do nieskutecznych, ale przecież dobrze znanych, więc dających jakieś poczucie bezpieczeństwa, złych nawyków. Pierwsze objawy rejterady już widać: liczne artykuły głoszą, że oto skończył się rynek pracownika i wraca rynek pracodawcy, więc – myślimy w samozadowoleniu – znów będzie można przebierać w kandydatach do pracy jak w ulęgałkach, znów można będzie odwoływać się do strachu, jako do rzekomo najlepszego, prastarego motywatora. Życie przedsiębiorcy, choć podszyte strachem o finansową płynność i o kurczący się portfel zamówień, staje się – można pomyśleć – prostsze. Prawda jest inna. Ten, kończący się kryzys, bardziej niż wszystkie poprzednie, ma decydujący wpływ na to, kto będzie rozdawał karty, gdy ekonomiczne wskaźniki odwrócą się. Turbulencje są zwiastunem możliwości – twierdzi John Scherer, światowej sławy ekspert w dziedzinie przywództwa. Nie tylko z tego powodu, że dzięki nim zmiana jest możliwa, ale przede wszystkim dlatego, że staje się ona obligatoryjna.
CO JEDNAK NALEŻY ZMIENIĆ?
Przecież wciskano nam ostatnio tyle teorii zarządzania i tyle jakoby nadzwyczaj skutecznych sposobów zdobycia wytęsknionego sukcesu, że głowa trzeszczała, a mimo tego nie czujemy się mądrzejsi niż dawniej. Półki księgarń uginają się od poradników zarządzania, a prezesi i właściciele firm wciąż – zwłaszcza w kryzysie, zwłaszcza w stresie – uciekają się do starych, wypróbowanych, nieskutecznych metod.
Z wiadomym skutkiem.
Odłóżmy na chwilę na bok zawiłości teorii decyzji, sposobów inwestowania i sztuczek marketingu. Zamiast tego wyobraźmy sobie, że los postawił przed nami trudne wyzwanie: wraz z zespołem wybranych przez siebie ludzi musimy przewędrować przez Grenlandię. Na co przede wszystkim postawimy? Wiemy to bez zastanowienia: na zbudowanie grupy ludzi silnych, sprawnych, połączonych więzami przyjaźni i lojalności, pomysłowych w kłopotach, wytrwałych w codziennym trudzie, wyposażonych w jak najlepszy sprzęt. Któż odważyłby się brać do takiego zadanie kogoś, kto zgodził się wędrować za mizerną pensję, kto nie jest godny zaufania, kto nie umie sam podjąć inicjatywy, gdy szef spuści go z oka? Któż dobrowolnie zrezygnowałby z butów, sań i nart najwyższej jakości?
Aby odnieść sukces w długotrwałym przedsięwzięciu biznesowym, musimy więc przede wszystkim postawić na ludzi i na skuteczne procedury, dzięki którym świetni ludzie będą mogli sprawnie realizować cele firmy w zgodzie z ich własnymi wartościami.
Dzięki kryzysowi zmuszeni jesteśmy działać inaczej niż dotąd.
Warto więc uważać by miraż szybkich, krótkotrwałych zysków osiąganych kosztem rezygnacji z niezbędnych, długofalowych inwestycji w ludzi i w metody pracy nie zaprowadził nas na manowce.
Uczono nas, że najważniejszy jest klient. To w jakimś sensie prawda, tylko jak oczekiwać, że zadowolenie potrafią klientowi zapewnić niezadowoleni pracownicy? Nie ma takiej możliwości.
Na przykład, ważna jest kreatywność w pracy, ale kreatywni pracownicy w organizacji wywierającej na nich presję strachu i zagrożenia będą przede wszystkim kreatywnie kombinować, jak urwać z nie lubianej firmy coś dla siebie, a nie, jak zadowolić klienta, jak zwiększyć obroty i zysk firmy.
Ważna jest umiejętność obsługi klienta, radzenia sobie ze stresem, ale na cóż zdadzą się najlepsze nawet interpersonalne umiejętności pracowników, jeśli przychodzi im pracować w sztywnych, nie zostawiających swobody, procedurach w atmosferze braku zaufania ze strony menedżera?
W sytuacji kryzysu możemy się utopić wykonując histeryczne ruchy lub wykorzystać kryzys, jadąc na grzbiecie jego potężnej fali - inwestować w ludzi, budować ich lojalność i zaangażowanie oraz rozwijać umiejętności.
KRYZYS JEST ZNAKOMITĄ PORĄ – skoro i tak niektórzy nie mają tyle pracy, co na szczycie koniunktury – aby zdiagnozować organizacyjną kulturę swojej firmy i rozważyć, jak ją przekształcić, by stała się w przyszłości pomocą, a nie zawadą, do osiągania sukcesu w biznesie.
KRYZYS JEST WYŚMIENITĄ OKAZJĄ, aby zbadać profile osobowe i predyspozycje zawodowe swoich współpracowników i być może przeorganizować pracę tak, aby każdy miał w niej szansę jak najlepiej się rozwijać, znajdować zadowolenie i odnosić sukcesy. Dla najlepszych pora zmniejszonego zapotrzebowania na usługi lub produkty to nie okres nerwowego oczekiwania, lecz intensywnej pracy, jak udoskonalić procedury, jak zwiększyć precyzję i jakość działania, jak zlikwidować zbędne koszty ponoszone skutkiem chaotycznej pracy, jak osiągnąć wyższą jakość.
Umiejętne rozpoznanie potrzeb klienta, możliwe dzięki inteligentnym społecznie, mającym wewnętrzną motywację sprzedawcom, to klucz do powodzenia.
Drugim kluczem jest proces, pozwalający dostarczyć, bez ponoszenia zbędnych kosztów, niezawodny produkt czy usługę, której oczekuje klient.
KRYZYS TO NAJLEPSZY CZAS, darowany nam przez kapryśnych bogów koniunktury, aby porzucić złe nawyki, niesprawną organizację i toksyczne elementy kultury organizacyjnej.
To pora, aby inwestować w szkolenia i w treningi, w nowe umiejętności i nowe procedury, dzięki którym poradzimy sobie z kolejnymi wyzwaniami – wyzwaniami fali powracającej koniunktury.
autorzy: Anna Mikołajewska, Bogdan Bereza-Jarociński
Ośrodek Doradztwa i Treningów Szkoleniowych HOMO CREATORE
www.homocreatore.pl
Zapraszamy na naszą stronę, tam znajdą państwo więcej ciekawych artykułów, a także pełna ofertę szkoleń.
« strona główna | archiwum » « poprzedni | następny »
Ostatnie 10 artykułów
- Środowisko produkcji… i co z tego… (23.12.2011)
- Sztuka prezentacji i wystąpień publicznych (15.11.2011)
- NOWE PROPOZYCJE OŚRODKA KSZTAŁCENIA I NADZORU SPAWALNICZEGO (04.07.2011)
- Finanse dla niefinansistów a analiza finansowa (29.05.2011)
- Między szkoleniem a psychoterapią. Negocjuj i wywieraj wpływ! Czyli o czym warto pamiętać, w załatwianiu codziennych spraw. (23.05.2011)
- Biznes to nie gra w ruletkę (11.05.2011)
- Głośne wołanie o przywództwo (31.03.2011)
- Rozwój potencjału dydaktycznego Politechniki Krakowskiej – studia podyplomowe, szkolenia, kursy (14.03.2011)
- Trudne dzieci w szkole – metody wychowawcze w świetle nowych przepisów prawnych (07.02.2011)
- Pochwała nie gryzie. Nie bójmy się chwalić (21.12.2010)






